"Sofie ( obecnie Zocha) oraz Lola trafiły do mnie wcześniej niż się spodziewałam, pod koniec lipca. Przeszłyśmy razem najpierw fryzjera, później sterylizację oraz walkę z lękiem separacyjnym. To mama i córka - każda zupełnie inna. Blondyna do życia nie potrzebuje niczego poza mną, Czarnula to koci charakter. Chodzi własnymi ścieżkami, lubi parapety, drapanie, pieszczoty są możliwe gdy ona ma na to ochotę. Pierwszy miesiąc minął nam głównie na wizytach u weterynarza, dziewczyny nie były od lat szczepione i odrobaczane. Sterylizacje ja przeżyłam ciężej niż one. Sunie wywróciły moje życie o 180 stopni, nadal się docieramy i poznajemy. Są już dość wiekowe ale nadal próbujemy uczyć się nowych rzeczy i bawić. Merdające ogony i wielkie oczy to najlepszy środek przeciwbólowy, antydepresant i sposób na podryw"


"Agar jest z nami już ponad miesiąc i ma świetnie. Jest pełen energii i nie odstępuje nas na krok. Jest inteligentnym psem i bardzo szybko się uczy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że trafił akurat do nas."

"Mam na imię Lili ( Psotka ), jestem 6-cio tygodniową koteczką, której mama zginęła. Odchowała mnie ciocia Agatka, a domek znaleźli ciocia Jola i wujek Piotr, bardzo IM dziękuję. W nowym domku mam swoich człowieków , którzy bardzo mnie kochają i starszą siostrzyczkę Mimi. W moim domku jest fajnie. Całymi dniami jem, śpię, jem, bawię się i znowu jem :). Moja siostra czasami przypomina mi, że jest starsza ( jakbym nie wiedziała ha,ha ), ale podchodzi już do mnie częściej i próbuje się ze mną bawić. Ona jeszcze nie wie, że niedługo będziemy się do siebie przytulać ."

   

"Mocka, obecnie Mimi, śliczna maleńka koteczka, która trafiła do nas 2 listopada 2014 roku, za pośrednictwem Pani Joli ( gorące podziękowania ) to już duża dziewczynka :). Nasza Księżniczka podbiła nasze serducha, jest bardzo wszędobylska i bardzo ciekawa, lubi być w centrum uwagi i ma swój charakterek :)"

Pozdrawiam Iwona.

   

Zacytowane z maila:
"dzień dobry
pozdrawiam z Kłodawy Panią Małgosię Jakubowską, która przywiozła mi ok 2 miesiące temu malutką kotkę bez imienia
Zosia ma się dobrze i jest szczęśliwa
doskonale dogadała się z drugim kotkiem (2,5 rocznym) oraz 10 letnim pieskiem
załączam zdjęcia
z poważaniem
Małgosia M."


„Zarezerwowany”  przez panią Natalię do niedzieli. Cieszymy się bardzo, bo kocurek potrzebuje kochającego domku. Już zdrowy,  w świetnej formie, a siedzi w pustym mieszkaniu. Czwartek, zabieramy Morusia do Salonu Pielęgnacji  Zwierząt FOXIE.  Pani Renata zajęła się pielęgnacją kotka za darmo. Bardzo dziękujemy! 
W międzyczasie dzwoni tel.:
– Ja w sprawie adopcji kotka, czy to jeszcze aktualne?
– Kotek w niedzielę jedzie do nowego domku. Dam pani znać jeśli coś się zmieni.
– Dobrze, będę czekać, ale bardzo bym Go chciała. Przypomina mojego Leonka, który odszedł rok temu. 

Mija kilka godzin, ta sama pani:
– Czy na pewno nie da się nic zrobić? Ja mogę przyjechać po kotka dzisiaj, jestem ze Szczecina, sfiksowałam na Jego punkcie! Co mam zrobić, żeby go mieć? Myślałam od dłuższego czasu nad adopcją i jak zobaczyłam Jego… to mój kot! 

Co robić? Kocurek obiecany pani Natalii, a serce krzyczy: u pani Moniki Moruś będzie szczęśliwy. Dzwonię:
– Może pani przyjechać po kocurka.

Podziękowania i radość w głosie. Umawiamy się na wieczór. Przed godz. 21:00 nasz kochany Mori wyrusza do swojego nowego domku. Ryczę ze szczęścia! Ale jak powiedzieć pani Natalii, że Moruś ma już swój dom? Czuję się podle. Z pomocą przychodzi Michał, bierze to na siebie - WIELKIE dzięki!  Bardzo przepraszam pani Natalio! Ciągle musimy podejmować trudne decyzje, wierzę, że podjęłam najlepszą dla kota, bo tylko to jest najważniejsze!

Wyrzucona z samochodu przez jednych, pokochana i przygarnięta przez innych. Diana ma dom, na który zasługuje. Cieszymy się razem z tobą psinko!

Choć drobniutka i bez jednego oczka, ale silna duchem i charakterem - Opera ma swój dom! Był moment, kiedy bardzo się o nią baliśmy.  Jednak Opera miała dużo szczęścia, bo była pod najlepszą opieką wspaniałej wolontariuszki Kasi. Tak samo jak inna czarna kicia - prawdziwy skarb. Obie kotunie mają się świetnie, a my czekamy z niecierpliwością na fotki z  nowych domków.

Wyleczony, odkarmiony i przygotowany do adopcji… zostaje na stałe w domu ludzi, którzy go uratowali. Bardzo się cieszymy! Czilin szczęściarzu sprawuj się dobrze!

A my czekamy na nowe zdjęcia Czilinka :)

To koteczka z ulicy Słonecznej, ktora w zeszłym roku na sylwestra została adoptowana i ma już nowy, własny domek. A to jej "sweet-focia" :)

My zwierzoluby oglądając fotki swoich podopiecznych z nowego domu - „ładujemy baterie” do dalszego działania. Takie chwile sprawiają, że to co robimy ma sens. Chwalimy się Czarusiem, którym opiekowała się Jola z Piotrem, a od stycznia kocurek mieszka u pana Pawła i WSZYSCY jesteśmy szczęśliwi!

Duszek, który został Karolkiem. Fotki z nowego domku. Wielka przyjaźń z koteczką Taszką.

Pani Monika adoptowała kocurka od  naszej wolontariuszki Mileny. Jednego z 30  kociąt, które obecnie mamy pod opieką. Cieszymy się z każdego nowego domku i  bardzo dziękujemy Pani Monice za szansę dla Filusia.

„Straszny” pieszczoch, proszący o chwilę uwagi. Porzucony w Renicach przy zajeździe, znalazł swój nowy dom w Gorzowie! Otrzymał też nowe imię- Kazan. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z takiego zakończenia, bo każdy pies zasługuje na dom. Natomiast nie każdy człowiek zasługuje na to, żeby mieć psa!

Prosimy o wsparcie